Skip links

Skąd się biorą historie?

 

Jak stworzyć opowieść? Opowieści są wszędzie. Czasem mijamy je co dzień i nie chcemy zauważyć.

Siedziałem w biurze dyrektora Galerii Słupsk, a za oknem padał deszcz. Patrzyłem na ich logo na oknie, na krople, które spływają po szybie i załamują się na symbolu czarownicy na miotle. Dyrektor długo opowiadał o tym, że po otwarciu konkurencji stracili wielu klientów.

– Próbowaliśmy różnych działań ale klienci nie wracają. Chyba przestali nas lubić. Konkurencja ma więcej atrakcji i dlatego szukam nowych pomysłów na przyciągnięcie ludzi. Storytelling, o którym pan mówi może i jest ciekawy ale nie wiem  czy mamy o czym opowiadać?

– Opowieści są wszędzie – odparłem.

– U nas też?

– U was też!

Kolejne 2 dni rozmawiałem z personelem szukając ciekawych historii z życia galerii ale nic się nie nadawało. Miałem za to okazję poznać cały obiekt. Pracownicy pokazali mi różne niedostępne miejsca. Kiedy zszedłem do podziemi otoczył mnie półmrok. Zobaczyłem wielkie aluminiowe rury wijące się jak gigantyczne węże, co chwile zmieniające kierunek skrętu. Biegnące po podłodze i nagle wznoszące się do sufitu umieszczonego 4 m wyżej. Labirynt korytarzy. Nie chciałbym tu zostać po zmroku. Idealne miejsce do opowieści grozy. Kiedy tak szedłem wśród plątaniny rur nadepnąłem na białą niewielką tablicę leżącą na ziemi. Odwróciłem ją. Zobaczyłem znak czarownicy na miotle. Znowu czarownica. No tak czarownica! Znalazłem!

Następnego dnia spotkałem się z dyrektorem.

– I ma Pan dla mnie jakąś opowieść – zapytał ?

– Czarownica – pokazałem na okno. Czy zna Pan historię Triny Papisten?

– Nie.

– A w szkole nie uczył się Pan o niej? Wszystkie dzieci w tym mieście znają jej historię.

– Ale ja nie jestem ze Słupska.

– To proszę posłuchać.

Dyrektorowi opowiedziałem całą historię ale ponieważ jest długa i przepełniona, kłamstwem, cierpieniem, dużą ilością krwi i zapachem palonej skóry, tutaj ograniczę się do podsumowania.

W 1701 r. spalono na stosie ostatnią czarownicę w Słupsku, nazywała się Trina Papisten.

Jej historia to klasyczna opowieść o tym jak inteligenta kobieta, prowadząca sklep mięsny i znająca się na medycynie ludowej, zostaje oskarżona, przez kupca i aptekarza o spółkowanie z diabłem i praktyki czarodziejskie. Jak zwykle chodzi o pieniądze i walkę z niezależną kobietą. Dla Triny kończy się jednak na torturach i spaleniu na stosie.

– Co ma wspólnego spalona czarownica z galerią handlową – zapytał dyrektor po wysłuchaniu opowieści?

– Umieściliście ją w logo, więc wykorzystamy klimat tajemnicy, zagadki i stworzymy grę detektywistyczną, w czasie której wpuścimy ludzi do miejsc w galerii na co dzień niedostępnych. Pokażemy im przestrzeń w podziemiach gdzie jest ciemno, tajemniczo, zagadkowo i przygotujemy w takim klimacie zadania. Stworzymy scenariusz, który z jednej strony będzie pokazywał mroczną tajemnicę Triny a z drugiej mroczne zakamarki galerii. W nagrodę uczestnicy będą mogli wybierać z przygotowanych przez sklepy ciuchów, przebierać się za czarownice i czarodziejów i robić zdjęcia. Pokażemy, że można tutaj spędzić czas ciekawie z emocjami i lekkim dodatkiem adrenaliny. To bardzo ogólny zarys. Co pan na to?

– Jestem zainteresowany.

Ta opowieść pchnęła rozmowę do przodu i jej efektem była organizacja imprezy pt. „Złap czarownicę w Galerii Słupsk”, która w jeden z październikowych weekendów, przyciągnęła trzy razy więcej osób niż zwykle.

Po co o tym opowiadam? Opowieści są wszędzie. Jeśli myślisz że nie masz ciekawej historii. Rozejrzyj się! Może właśnie na którąś nadepnąłeś.

Jeśli chcesz dostawać regularnie informacje, zapisz się do newslettera.

Błąd: Brak formularza kontaktowego.

Return to top of page